Pamiętasz o swojej szkole?

Wyciągnięte z szuflady gazetki szkolnej "Co tam w budzie?"

Tekst wygłoszony w etapie wojewódzkim Konkursu Krasomówczego przez Tomasza Jackiewicza w roku 2011.

    Są w Polsce miasteczka, przez które przejeżdżamy w pośpiechu, widząc tylko szarą smugę szosy, a przecież warto zatrzymać się na chwilę w bocznej ulicy i rozejrzeć wokoło: a nóż zauważymy coś niezwykłego, co skłoni do zadumy i refleksji? Zapraszam państwa do Sulejówka. To wypełnione zielenią lasów i ogrodów młode rozwijające się miasto, położone jest tylko 20 km od centrum Warszawy. Wiele miejsc w Sulejówku przypomina ważne wydarzenia z przeszłości. Tutaj bywały tak ważne postaci Polski dwudziestolecia międzywojennego jak: Ignacy Jan Paderewski, Jędrzej Moraczewski, Maciej Rataj, Stanisław Grabski i najbardziej znany Polak tamtego czasu Józef Piłsudski. 

    Miłosna- CechówkaW XIX wieku Sulejówek był małą osadą nawet bez kościoła i kaplicy. Dopiero w 1934 roku wybudowano klasztor Wspomożycielek Dusz Czyśćcowych. Po II wojnie, kiedy osiedle Sulejówek zaczęło się bardzo dynamicznie rozwijać, rozpoczęto starania o budowę kościoła. W 1958 roku ks. Kardynał Stefan Wyszyński, wydał dekret ustanawiający filię parafii Cechówka w Sulejówku. Pracę duszpasterską prowadzono przy klasztorze. Mała kaplica sióstr nie mogła pomieścić wiernych, których wraz z dynamicznym rozwojem Sulejówka przybywało coraz więcej, w okresie letnim msze św. były odprawiane na świeżym powietrzu. W 1959 roku za pozwoleniem ówczesnych władz państwowych powstał komitet budowy kościoła. Za symboliczną złotówkę zakupiono plac od rodziny Grabskich. Niestety, stosunki między państwem a kościołem z każdym rokiem pogarszały się. Władze polityczne zwalczały kościół, nie dawały zezwoleń na budowę świątyni. Po wielu trudach, gdy wreszcie urząd powiatowy w Otwocku wyraził zgodę na budowę, postawiono szopę, w której złożono zakupione materiały budowlane. Wtedy nagle przyszedł nakaz rozebrania szopy. Ówczesny kapelan Sióstr nie wykonał tego polecenia. Władze z Otwocka przysłały więc samochody z robotnikami, którzy rozebrali szopę, wszystko załadowali na owe samochody ciężarowe i wywieźli w nieznanym kierunku. 

   W marcu 1965 roku przybywa do Sulejówka ks. Wacław Koryś. Ksiądz z dużym doświadczeniem, bo wybudował już dwie świątynie - nielegalnie kaplicę i kościół w miejscowości Wielgolas. Przybył na własną prośbę, ażeby wreszcie wybudować kościół w Sulejówku. W grudniu proboszcz Koryś ciężko zachorował. Zawieziony do szpitala w Otwocku przeszedł operację żołądka, po której zawiązało się zapalenie otrzewnej. W zupełnie beznadziejnej sytuacji lekarka – chirurg przeprowadziła drugą operację. Pacjent wyzdrowiał. W cierpieniu księdzu towarzyszyło wielu parafian, gorąco modlących się o uzdrowienie kapłana, toteż ksiądz i wielu ludzi w tym ozdrowieniu widziało cud. Mieszkańcy Sulejówka przybywają coraz liczniej na nabożeństwa. Kaplica nie może przyjąć tylu wiernych. W kraju następują tymczasem zmiany polityczne, do władzy dochodzi towarzysz Edward Gierek. Po trzynastu latach starań Sulejówek uzyskuje wreszcie i zgodę na budowę kościoła. Ks. Koryś podporządkowuje swoje życie tylko temu jednemu celowi. Wraz z parafianami z łopatą w ręku staje na budowie i wykonuje ciężkie prace. Mimo pewnej surowości w kontaktach międzyludzkich, zyskał ogromny szacunek, toteż gdy w 1971 roku obchodził dwudziestopięciolecie kapłaństwa, parafianie podarowali mu samochód Syrena. Trzydzieści lat temu kupno takiego samochodu, wymagało wielu starań i znajomości. Trzeba było zdobyć, tj. odkupić od kogoś specjalny talon, a dopiero na końcu pojawiała się sprawa pieniędzy, których zwykle trzeba było wydać więcej niż to głosiła oficjalna cena. Tak drogi prezent ks. Koryś sprzedał na czarnym rynku, a pieniądze przeznaczył na budowę kościoła. Syrena miała pomagać księdzu w załatwianiu spraw związanych z trwającymi pracami, ale ksiądz wolał dojeżdżać do urzędów na rowerze. Plan architektoniczny kościoła opracował prof. Pieńkowski z Warszawy. 

Kościół a właściwie dwa, dolny i górny, jest budowlą ogromną, mimo to sama bryła sprawia wrażenie lekkości, gdyż niejednolity dach a raczej dachy o dużym spadku, kryte miedzianą blachą wynurzające się niespodziewanie jeden za drugiego wydają się lekko wspierać na bokach, kolumienkach i filarach. Krzywizny płaszczyzn są różnego kształtu, a więc z którejkolwiek strony spojrzeć – nie na tam monotonii. Dopiero znalezienie się w bezpośredniej bliskości kościoła przypomina to wrażenie, jakie czasem sprawiają stare budowle romańskie – przytłacza potęgą Boga i czynem człowieka głoszącego chwałę Bożą. Konsekracja kościoła miała miejsce w 1983 roku i świątynia otrzymała „wezwanie” Maryi Matki Kościoła. Dolny kościół to skromne, lecz bardzo estetyczne wnętrze. Do czasu ukończenia budowy górnego kościoła tu odbywały się wszystkie uroczystości. Obecny proboszcz ks. Jan Gołębiewski (do r. 2015-przyp.aut.) wiele lat temu otrzymał od pewnej rodziny obraz Madonny z Dzieciątkiem. Malowidło przykuwało uwagę wyjątkowym pięknem i świętością. Obraz nastrajał do modlitwy, zdawał się przynosić ukojenie. Wizerunek ten, określany przez właścicieli jako kilkusetletni, był bardzo zniszczony i naruszony przez czas. Barwy straciły swe piękno, deska, na której namalowano obraz, nosiła liczne ślady po gwoździach podtrzymujących ryngrafy i korale. Ślady te świadczyły o kulcie, jakim otaczano w danej rodzinie Ikonę Maryi. Szczególnie pielęgnowana byłą historia pewnego uzdrowienia, wyproszonego modlitwą przed obrazem. Specjaliści w Muzeum Narodowym w Warszawie, gdzie obraz konserwowano, ocenili, że jest to wartościowy XVII wieczny zabytek o charakterze wybitnie kultowym. 

    Przez wiele lat ks. Gołębiewski zastanawiał się nad dalszym przeznaczeniem obrazu Madonny. Kierowany wewnętrznym impulsem nazwał Maryję Matką Pocieszenia. 7 września 1995 roku obraz został uroczyście umieszczony w ołtarzu dolnego kościoła. Trzy lata później odbyła się koronacja Obrazu, której dokonał bp. Kazimierz Romaniuk. Kaplica stała się miejscem wielkiego kultu Maryi a cudowny obraz przyciąga wszystkich strapionych, szukających pocieszenia. Do górnego kościoła prowadzą szerokie drzwi i kamienne schody. W przedsionku znajdują się dwie tablice – jedna umieszczona jeszcze w czasach komunistycznych poświęcona Józefowi Piłsudskiemu a druga budowniczemu kościoła ks. Wacławowi Korysiowi. W kościele panuje półmrok, rozświetlany blaskiem, jaki wpada do wnętrza przez piękne kolorowe witraże. Zaprojektowała je i wykonała artystka Hanna Szczypińska. Przedstawiają obrazy z życia Chrystusa i Maryi. Ołtarz Główny wzniesiony na znacznym i podwyższeniu, wypełniony jest potężnym krucyfiksem autorstwa Jerzego Machaja. Poniżej krzyża Hanna Szczypińska namalowała symbole biblijnych wydarzeń i postaci świętych polskich. W bocznej kaplicy górnego kościoła widnieje wizerunek patronki parafii Maryi Matki Kościoła. Płaskorzeźba przedstawia wizerunek NMP określany w historii sztuki jako Theotokos, czyli wskazującej na Dzieciątko Jezus. Tłem jest wieczernik zesłania Ducha św. Głowę Maryi otacza blask Tchnienia Bożego, które jej pierwszej objawiło swoje imię przy Zwiastowaniu. Dzieciątko Jezus siedzące na kolanach Bożej Matki trzyma w dłoniach okręt, czytelny symbol kościoła, który po falach tego świata prowadzi wiernych do bezpiecznej przystani, do Nieba. Obraz ten wykonała żyjąca do dziś (już zmarła -przyp. aut.)w Sulejówku córka prof. Stanisława Grabskiego - Anna. Parafia tętni życiem nie tylko religijnym, ale i artystycznym. Ks. Gołębiewski zaprasza do kościoła, którego wnętrze jest jedyną piękną salą teatralną w mieście, wybitnych artystów. Odbywają się tu przede wszystkim koncerty muzyczne, a ksiądz otwarty jest szczególnie na spontaniczną sztukę w wykonaniu dzieci i młodzieży z Sulejówka. I tak uczniowie szkoły muzycznej śpiewają pięknie kolędy, młodzieżowa orkiestra straży pożarnej uświetnia swą grą msze i nabożeństwa. Chór "Ichtis" mistrzowsko wykonuje pieśni kościelne w ciekawych opracowaniach. A my, młodzież gimnazjalna i licealna, wystawiamy jasełka, misteria wielkanocne, i przedstawienia teatralne. Rok temu na przykład, w listopadowy zamglony wieczór moja klasa wystawiła drugą część „Dziadów” A. Mickiewicza. W świątyni zapaliliśmy kilkaset świec i świeczek. W powietrzu unosiła się woń orientalnych kadzideł roznieconych przez Guślarzy. Dojrzałe jesienne owoce rozłożone na ołtarzu, stały się pokarmem dla zaproszonych gości z innego świata. Nastrój wzbogaciły ostre dźwięki skrzypiec, na których zagrały moje koleżanki Zuzia i Irenka. Ja wystąpiłem w roli Guślarza. Myślę, że nikt z występujących i zebranych w kościele mieszkańców Sulejówka nie zapomni prędko tego wydarzenia. A w tak wesołym momencie jak święta Bożego Narodzenia pokazaliśmy jasełka, księża przebrali się za mędrców, kilkudziesięciu uczniów w anielskich strojach wkroczyło krokiem poloneza przez środek kościoła w takt kolędy „Bóg się rodzi”, by ukłonić się narodzonemu Dzieciątku. Największe wrażenie, szczególnie na dzieciach, wywarła postać potężnego archanioła Gabryela. Występ zwieńczył koncert prawdziwej góralskiej kapeli. Szanowni Państwo, zapraszam do Sulejówka, by zwiedzić nie tylko historyczną enklawę, w skład której wchodzi dworek marszałka Piłsudskiego Milusin, dom Moraczewskich oraz willa Heleny Paderewskiej. Zapraszam przede wszystkim do Sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia.

 Tekst powstał na podstawie kroniki kościoła parafialnego pod wezwaniem Maryi Matki Kościoła w Sulejówku oraz „Historii mojego miasta, Sulejówek cz. III”, Irmina Matyjasek-Jałowiecka, wyd. I – maj 2002 r. ISBN 83-907212-2-8
Ilustracje pochodzą ze stron o Sulejówku.

<<POWRÓT